Globalny ranking uczelni

Polskie uczelnie chętnie porównują się w krajowych rankingach, wykorzystując swoją pozycję do promowania podczas akcji rekrutacyjnych. Jakoś mniej chętnie uczelnie te patrzą na rankingi międzynarodowe (choć coraz więcej z nich myśli o pozyskiwaniu studentów z zagranicy - niż demograficzny już nadszedł). Mniej chętniej, bo po prostu w tych rankingach przepadają. Np. w najnowszym globalnym rankingu “Times Higher Education” przedstawiającym 200 najlepszych uniwersytetów na świecie nie ma ani jednej polskiej szkoły wyższej.

Rzecz nie w tym, że jak zwykle wygrywają Amerykanie (na czele Harvard, potem Yale) i Brytyjczycy (Cambridge i Oxford odpowiednio 3 i 4 miejsce). Ścisła czołówka nie dziwi. Bardziej zastanawia, że przynajmniej po jednym uniwersytecie w pierwszej 200-ce mają Tajlandia, Brazylia, Argentyna, Meksyk, Grecja, RPA. Korea Południowa, kraj do niedawna rozwijający się ma kilka uniwersytetów na poziomie światowym, podobnie Indie i Chiny. Z kręgu cywilizacji posowieckiej załapał się jedynie Uniwersytet Łomonosowa z Moskwy. Najwyraźniej trudno myśleć dziś poważnie o rozwoju, nie dysponując przynajmniej jedną uczelnią na poziomie światowym, która byłaby czymś w rodzaju punktu odniesienia dla reszty.

Być może w listopadzie minister nauki i szkolnictwa wyższego ogłosi szczegóły reformy szkolnictwa wyższego, ustawy mające zreformować naukę już znamy. Reformy na nic się zdadzą, jeśli  nie uwzględnią kontekstu globalnej konkurencji. Oczywiście, można wskazywać, że przecież istnieją enklawy doskonałości, pojedyncze wydziały czy katedry. Owszem, istnieją co daje szansę przebudowy systemu, żeby dążenie do naukowej i edukacyjnej doskonałości było normą, a nie dziwactwem. Doskonałą diagnozę chorego systemu przedstawił prof. Leszek Pacholski, były rektor Uniwersytetu Wrocławskiego w wywiadzie dla “Polityki”.

6 Responses to “Globalny ranking uczelni”

  1. Gratuluje wywiadu Panie Edwinie. Znakomity rozmówca, widać nie wszystkim naukowcom tytuł profesorski do szczętu odbiera rozum. Co do rankingów to niestety dość wiarygodnie przedstawiają one sytuacje i nie widać szans na zmianę. Chyba zmiany nie chce same środowisko co jasno wynika z pańskiego wywiadu. Pora pogodzić się z byciem naukowym trzecim światem.

  2. Nie zgadzam się żebyśmy byli nadal naukwym trzecim światem. To trzeba zmienić. Jak słusznie napisał Pan Bendyk w jednym z wcześniejszych artykułów, ta reforma musi boleć i nie może tu być litości bo gra idzie o zbyt wysoką stawkę. Dla Polski to wstyd że nawet jedna uczelnia nie zmieściła się w pierwszej setce rankingu. I nie jest to, jak mówią pracownicy nauki, sprawa tylko pieniędzy. Zresztą symptomatyczne jest że tego argumentu używają najczęściej starzy, zasiedziali pracownicy nauki. Nauka to sprawa zbyt poważna żeby zostawiać ją samym naukowcą. Zresztą widać to po niechęci środowiska do przeprowadzenia większych zmian.

  3. w dzisiejszyc czasach naprawde nie jest trudno studiowac za granica. i tam tez mozna spotkac wielu ciekawych doktorantow z Polski.
    pieniadze to wymowka. w dobie tanich podrozy, internetu wiele mozna zdzialac samemu. zalezy od priorytetow.

  4. Sytuacja, gdy różnymi obszarami naszej rzeczywistości rządzi jakiś niereformowalna zbiorowość, świadoma swych interesów i potrafiąca ich bronić - jest klasyczna. Podobny wywiad można przeprowadzić z mądrym lekarzem, nauczycielem, prawnikiem i najpewniej okaże się, że branże te, powołane niby do publicznej służby, tak naprawdę wykorzystują swoje wpływy nie po to by lepiej tę służbę sprawować, lecz by konserwować wygodne dla siebie, bo przekładalne na profity status quo. Naukowiec, który odwala zajęcia, bo spieszy do kolejnej fuchy na prywatnej uczelni, promotor, który jawnie mówi doktorantowi,żeby nie szalał z nowatorstwem pracy, bo i tak ważne są układy z recenzentami (a on ma odpowiednie), lekarz który z publicznego etatu odsyła do prywatnej praktyki albo surowy nauczyciel, który chętnie zaraz udzieli korepetycji - to wszystko można podciągnąć pod wspólny mianownik. Otóż mądry i uczciwy (strasznie dziwne i staroświeckie słowo - prawda?) człowiek wygląda przy tym jak naiwniak, który nie wie na czym polega prawdziwe życie. O dziwo takich ludzi trochę jest, lecz są oni poutykani w miejscach bez decyzyjności, albo otoczeni taką magmą solidarnych partykularyzmów, że są właściwie bezsilni.

    Prawdę mówiąc, diagnoza i opis które kreśli pan rektor to żadna sensacja. Kochamy je i im bardziej dramatyczne, tym lepsze. Bardziej interesujące byłoby znalezienie przyczyn tego stanu rzeczy. Nie wiem, czy zmieniłoby to coś na już, lecz przynajmniej zidentyfikowałoby źródła takich patologicznych postaw, jak dla mnie leżące w całkiem nieodległej przeszłości.
    Natomiast propozycja rektora budowania równoległych struktur jest ciekawa - tylko na ile realna.

    Zdaje się, że skoro nie stać nas na zafundowanie sobie jakiejś małej kontrolowanej rewolucji (Czesi i Niemcy chyba to zrobili w nauce i nie tylko?), to nie pozostaje nic innego jak tylko czekać, aż sprawę załatwi biologia.

  5. Seksistowsko –reakcyjne Wystąpienie Redaktora Benedeka jest poważnym wykroczeniem przeciwko naszej tradycji , specyfice oraz autonomii i młodej demokracji uniwersyteckiej i nosi znamiona zbrodni ściganej przez Policję Mysli. I widocznie red Benedek nie wie , ze nasza tradycja , specyfika oraz autonomia i młoda demokracja uniwersytecka jest ona oparta na 5 niewzruszonych zasadach takich jak: habilitacja, zatrudnieniowa polityka prorodzinna , rodzinne dziedziczenie katedr, wielo-etatowość samodzielnych pracowników naukowych oraz zdolność siedzenia na kierowniczym stołku przez samodzielnych pracowników naukowych do momentu dobrowolnego położenia się na katafalk oraz niezwykle uczciwy system przyznawania grantów. A pośród nich najważniejsza jest habilitacja , bo ona gwarantuje wieczne i bezkresne trwanie 4 pozostałych zasad i każde wystąpienie przeciwko tym pryncypiom ma charakter niepoprawnie politycznego seksistowskiej zbrodni ściganej przez POLICJĘ MYŚLI ,które to polega na kwestionowaniu potrzeby posiadania habilitacji lub krytyce opinii i dorobku naukowego osób posiadających habilitację . Przecież , nawet nie opaczne sugerowanie , możliwości uzależnienia płacy od efektów pracy osób posiadających habilitacje jest poważnym bluźnierstwem raniącym najgłębiej cała filozofię i teologię i dogmatykę naszego niepowtarzalnego tak bogatego w Noblistów sytemu naukowego oraz jego pryncypia mówiące ,że to jedynie samodzielni pracownicy naukowi z tytułem doktora habilitowanego nauki polskiej w swym geniuszu nie podlegają żadnym weryfikacjom, ani naukowym ani moralnym . Co inne ci którzy nie posiedli tego znamienitego tytułu są niczym bo nie mają habilitacji , ci powinni podlegać wszelkim obostrzeniom i weryfikacjom. Redaktor Benedyk w sposób zawoalowany chce pozbawić godności rzesze naszych Noblistów poprzez fakt sprawdzania czy ich publikacje były cytowane , na jakiejś tam ich Liscie Filadelfiańskiej i czy ich praca pozostaje w związku z płacą . Co za bluźnirstwo? . Jakieś 15 lat temu , błagałem na kolanach : Michała ( tego co ostatnio PZPN zaczął naprawiać i piłce nożnej teraz robi ) , Mariana, Kajetana i Łukasza oraz Tadka i Gutka oraz innych intelektualistów , humanistów, myślicieli i erudytów z KBN, KRASP i CKK by nie wpuścili tej Listy Filadelfiańskiej do nas . Tam nauka leży - przecież tam nie ma habilitacji .Tam nie odbyło się żadne kolokwium habilitacyjne. I teraz co , profesor Pacholski z Redaktorem Benedykiem chcą wykorzystać te jakieś Imperialistyczne rankingi do odbierania godności wybitnym uczonym i wypierania ich przez jakiś młodych wywrotowców i wichrzycieli. Na szczęście została habilitacja i żaden młokos choćby miał i 30 publikacji z listy nie zagrozi pozycji wybitnego erudyty i intelektualisty z tytułem doktora nauk pedagogicznych z Kijowskiego Instytutu Wegla i Stali . To było po pierwsze . Po drugie wypowiedź Redaktora Benedeka atakuje akademicką polityką pro rodzinną – co ma zrobić wybitny Humanista i erudyta z mojego rolno –medycznego wydziału Uniwersytetu Przymiotnikowego na dalekiej Prowincji, gdy znajdzie się podobnej sytuacja jak wybitny erudyta , humanista i intelektualista z Politechniki Lubelskiej który to w katedrze zatrudnił był syna i synową , za którego to pierś nastawiałem podczas bezprecedensowego ataku jakiegoś wichrzyciela i potwarcy w jednym z ostatnich wydaniu Forum Akademickiego . Seksistowskie propozycję red Benedyka w kontekście tych imperialistycznych rankingów wzmogą tylko agresję kół zimnowojennych na Zachodzie. O ofiarami ich będą pomazańcy NAJAŚNIEJSZEJ KOMISJI kierowanej przez Jego Ekscelencję Przewielebnego Wielce Czcigodnego prof. Tadusza Kaczorka. Co poważa nadany przez tą NAJAŚNIEJSZĄ KOMISJĘ stopień dr habilitowanego . A stopień ten od stopnia radzieckiego doktora nauk pochodzi , a ten pochodzi od SAMEGO WIELKIEGO JĘZYKOZNAWCY. A to tak jak by od samego Boga pochodził. I dlatego apeluje do Redaktora Benedyka by zaprzestał tych obrazoburczych bluźnierstw i rangingów one nic dobrego nie przyniosą nauce w Polsce. A przedstawili program pozytywny , na przykład , poparł mój autorski projekt ustawy o dziedziczeniu stopnia dr hab. nauki w Polsce na pierwszego potomka płci męskiej , co przyjęte zostało by z aplauzem przez wielu intelektualistów , humanistów, myślicieli i erudytów z KRASP i CKK. Wszak Pan Prezydent prof. dr hab. nauki w Polsce Lech Kaczyński w swej wiekopomnej wypowiedzi z czerwca bieżącego roku do kwiatu polskiej nauki powiedział bardzo wyraźnie że: uczelnia to republika arystokratyczną. Tam prawa wszelkie ma ktoś, kto ma habilitację, natomiast profesorowie to jest arystokracja.
    Wasz prof. dr hab. Józef Beton, członek korespondent PAN
    Profesor dozywotni Uniwersytetu Przymiotnikowego na dalekiej Prowincji .
    Lokalny Autorytet Moralno -Medialny

  6. tez mam wrazenie, ze sukcesy naukowej szpicy stara sie przedstawiac jako sukces calej polskiej nauki / edukacji. zastanawiam sie tymczasem, czy po czesci nie jest odwrotnie: edukacja nastawiona na sukces wybitnych spisuje na strate cala reszte. przykladem sa dla mnie licea szkolace olimpijczykow, w ktorych praktycznie nie ma miejsca nie tylko dla uczniow slabych, ale nawet zwyklych. chetnie poznalbym analize pokazujaca, czy polska informatyka jako taka jest rownie silna co zwyciezy Top Coder i podobnych konkursow - czy tez jest silna ich sila?

Leave a Reply

You can use these XHTML tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>