Przyszłość prasy i dziennikarstwa

W piątek, 2 maja we Frontline Club w Londynie (Klub zajmuje się promocją niezależnego dziennikarstwa) odbyła się z okazji World Press Freedom Day debata o tym, czy Nowe Media zabijają dziennikarstwo. Uczestniczył w niej m.in. Andrew Keen, znany polskim czytelnikom z książki „Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę”. Keen z właściwym sobie uporem przekonuje, że internet epoki Web 2.0 niszczy różne aspekty kultury, w tym także dziennikarstwo. Cała debata, której pełny zapis wideo można obejrzeć nie potwierdziła tezy Keena.

Równolegle pojawiło się wiele innych analiz dotyczących przyszłości mediów, z których wynika kilka istotnych kwestii. Po pierwsze, zbyt wiele analiz koncentruje się na ewidentnym kryzysie wielu instytucji medialnych (zwłaszcza kryzysie prasy w takich krajach, jak USA czy Francja). Zapomina się przy tym, że prasa jest produktem historycznym, odpowiadającym na potrzeby pewnej epoki – rozwoju państwa narodowego i demokracji liberalnej, której głównym elementem jest opinia publiczna. Pytanie o prasę istotne jest dla prasy, mniej natomiast ważne dla społeczeństwa, które powinno raczej interesować się kwestią jakości opinii publicznej i jej formowania, stanem deliberacji i debaty. Czy kryzys prasy oznacza kryzys opinii, czy też przeciwnie – pokazuje, że rośnie rola nowych mediów i nowych form artykulacji. Ciekawą analizę proponuje Jeff Jarvis w BuzzMachine, pokazując że prasa w naturalny sposób traci centralną pozycję jako pośrednik między światem a obywatelami.

Jarvis wprowadza pojęcie press-sphere, w której przestrzeń komunikacji społecznej staje się znacznie bogatsza z punktu widzenia odbiorcy.

W tej nowej przestrzeni centralną pozycję zajmuje podmiot-obywatel:

Taka sytuacja może być interpretowana, jak chce Keen, jako zagrożenie dla kultury, bo rzeczywiście grozi tradycyjnym instytucjom kultury. Można ją także potraktować, jak to czyni „The Economist” w ostatnim numerze, gdzie analizuje kryzys prasy w USA, jako moment „twórczej destrukcji”, czyli czas kiedy wygrywają innowatorzy, ci którzy znajdą nowe formy działania odpowiadające rzeczywistości.

Pozostaje natomiast pytanie o dziennikarstwo, bo niezależnie od instytucji medialnych, dziennikarz to instytucja sama w sobie. Czy dziennikarze obywatelscy, czyli w większości przypadków amatorzy, to dziennikarze czy właśnie, tylko amatorzy? Znowu, próba ścisłego definiowania traci sens. Decyduje kryterium profesjonalizmu, czyli jak pisze Richard Sennett, szacunku dla rzemiosła. Dobrym dziennikarzem jest ten, który robi to dobrze: dostarcza istotnych informacji, sprawdza źródła, etc.

Pozycja zawodowych dziennikarzy niewątpliwie jest zagrożona, jak jednak analizuje Amy Gahran w „Poynter Online”, wielu dziennikarzy może obwiniać za utratę wpływów tylko siebie. Wymienia ona klasyczne grzechy tradycyjnej kultury dziennikarskiej:

- przekonanie, że ważne jest tylko „prawdziwe” instytucjonalne dziennikarstwo (choć czytelnicy zaczynają twierdzić inaczej),

- syndrom kapłaństwa,

- przekonanie, że dziennikarstwo i dziennikarze nie mogą istnieć bez tradycyjnych instytucji medialnych,

- przekonanie, że prawdziwy dziennikarz zajmuje się tylko dziennikarstwem i nie bawi się w nowinki, jak blogi, twitter, etc.,

Podobny konserwatyzm wielu dziennikarzy jest najlepszą receptą na katastrofę. Brak innowacji w sferze osobistej, podobnie jak instytucjonalnej spowoduje, że wielu dziennikarzy i instytucji medialnych wyląduje na śmietniku historii, jako ofiary „kreatywnej destrukcji”. Kto przeżyje, prostej odpowiedzi nie ma – wiadomo tylko, że trzeba szukać nowych pomysłów, pamiętając że dziennikarstwo ma służyć celowi nadrzędnemu – debacie o formowaniu opinii.

4 Responses to “Przyszłość prasy i dziennikarstwa”

  1. Panie Edwinie, pisze Pan, że dziennikarze muszą stosować w swojej działalności nowinki technologiczne by nadal pełnić swoją rolę, czyli mają „służyć celowi nadrzędnemu – debacie o formowaniu opinii”. Ale czy taka „misja” dziennikarza nie jest kategorią ze starych słowników a la Walter Lippmann? Czy nie jest tak, że w raz z rozwojem nowych mediów i trendów, które każdego dnia transformują nasze życie zmieniła się także funkcja i rola mediów/dziennikarza? Czy nie jest tak, że w ramach „demokracji medialnej” światem mediów oraz działalnością dziennikarzy [przynajmniej wielu z nich, co szczególnie widoczne jest w prasie polskiej]rządzi jak ja to nazywam „logika Google’a”? Tzn. dziennikarz ["tradycyjny": "gezetowy"; "telewizyjny"] nie moderuje debaty, nie formułuje opinii, lecz dokonuje preselekcji już ukształtowanych [często zinstrumentalizowanych politycznie, biznesowo]tez, stanowisk, opinii, zatem nie mamy do czynienia z debatą lecz ekspozycją ustalonej wizji świata|? A głosy o doniosłej społecznie roli dziennikarzy a la Habermas to obrona stanu rzeczy, który już dawno przeszedł do historii – wszakże w warunkach „teledemokracji” w mediach brylują ludzie tacy jak Eryk Mistewicz, Piotr Tymchowicz, którzy sami mieli duży wkład do obniżenia jakości życia publicznego tworząc z polityki marny intelektualnie quasiteatr.

  2. @h20ls: życie publiczne zawsze było w dużej mierze marnym teatrem, czasem tylko na scenie pojawiali się poważniejsi aktorzy. Grunt, żeby ich rozpoznać. Sam Pan nazwał tych, na których trzeba uważać, razem zrobilibyśmy listę jeszcze obszerniejszą. Również pozytywną, czyli wskazując tych, których głosu warto słuchać, niezależnie czy mają legitymację prasową czy nie (akademicką, sejmową, etc.). Ideału nie osiągniemy nigdy, natomiast to, co dla mnie najważniejsze w tej chwili – skoro trudno zaprzeczyć faktowi, że trwa kreatywna destrukcja, trzeba do niej podejść proaktywnie, a nie pasywnie. Pozdrawiam

  3. Nie na temat, ale warto się temu przyjrzeć:
    http://www.informationweek.com/news/hardware/processors/showArticle.jhtml?articleID=207403582

    Memristor – to „brakujące ogniwo” elektroniki może w najbliższym czasie nieźle namieszać :)

  4. Ok. Zgoda. Nomen omen studiowałem coś takiego enigmatycznego jak Życie Publiczne, więc przekrojowo faktycznie tak było – nowe media jednak miały zmienić ten stan rzeczy. W końcu władza nazywania otaczającego świata to podstawa dla pozostałych form władztwa. Problemem jest to, że Pan czy też ja wiemy gdzie szukać, kogo słuchać [bez względu na światopoglądowe chorągiewki], lecz media w polskim wydaniu [chodzi mnie głównie o tv], które stanowią źródło newsów [przecież nie są to rzeczowe informacje czy też wiedza]dla większości społeczeństwa to po prostu żenada [przykład z niedalekiej historii: seria migawek o biopaliwach na każdej z topowych stacji]. [przy okazji wielki respect dla Polityki i Tok FM]. Proaktywny staram się być – szczególnie na lokalnej scenie bo to chyba najistotniejsze – lecz nie ukrywam, że jest coraz ciężej. Ale dla poprawy nastroju noszę się z zamiarem założenia blogu o wyzwaniach globalizacyjnych i buduję fundację/portal dzielenia sie wiedzą więc niebawem jak wszystko dobrze się ułoży zawitam także u Państwa w Polityce z ofertą współpracy. Tymczasem kończę pisać ripostę odnośnie komentarza autorstwa Mistewicza z poniedziałkowego Dziennika [zresztą oni nawet chyba nie czytają komentarzy czytelników:D]. Pozdrawiam!!!

Leave a Reply

*

You can use these XHTML tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>